I zimno. I wieje. I fajnie.
Sezon zimowy rozpoczęty. Narty wyciągnięte, sanki też. A coś czuję, że i skuter sie niedługo przyda.
Dziś w nocy bardzo wiało, co spowodowało usypanie przed oknem ogromnej zaspy :) Dzieci jak wrócą ze szkoły, będą mieć radochę :)
Wreszcie zaczęłam przygotowania do Świąt. Nie mogę się równać z co poniektórymi ;) ale zawsze coś :) Pierniczki upieczone, trochę ozdób zrobionych, lista potraw i zakupów napisana :) prezenty prawie pokupione.
Maszynownia zlikwidowana ( na czas Świąt tylko - bo Wigilia jednak będzie u nas :)) - także dziś się z kopyta biorę do pieczenia gotowania i sprzątania. Sama nie wiem od czego zaczac - bo tak naprawdę to jak dziś posprzątam to do czwartku będzie syf, jak dziś upiekę to do czwartku będzie nieświeże - wobec czego chyba dziś dokończę ozdoby i zakupy. Chociaż za oknem taka zawierucha, że nie chce mi się nosa wyściubiać ;)
Widziałam fajny obrus w JYSKu, ale wtedy jeszcze nie wiedziałam, że Wigilia u nas i że maszynownię zlikwiduję i że dwa stoły złączę...mam nadzieję, że jeszcze będzie!
Domyślam się, że piszę jak potłuczona( Mała mi klepie na klawiaturze), wobec czego kończę i się biorę za jakąs robotę.
Pozdrawiam przedświątecznie!










