środa, 19 maja 2010

Jeszcze nie padało


Jeszcze kilka dni temu nie padało. A nawet momentami świeciło słońce. A dziś leje się nam z dachu, mokre podłogi, stropy..
Myslałam, że nam na górce powódź nie grozi - ale woda pokazała nam, że żywioł to żywioł.
Podmyło nam basen, wyrwało go z zabetonowanej niecki, razem w rurami, kostką brukową itd. Wyglądało to przerażająco, jak zatupiony okręt, dziobem do góry. Może gdyby był napełniony to nic by się nie stało, a tak - trochę wody która w nim była, przeleało się na tył, dziób wyrwało, a pod basenem zrobił się drugi basen. Modliliśmy się, żeby skarpa na której jest, nie obsunęła się razem z murem.
Za kamienicą w której mamy mieszkanie ( w nim mieszkaliśmy zanim przeprowadziliśmy się do Odrzykonia) obsunął się stuletni mur, na ulicę. Normalnie "wyjechał" z tonami ziemi i gruzu.
WIsłok wylał konkretnie - nie jestem w stanie sobie wyobrazić problemów ludzi, którym zalało domy. Coś okropnego..


I na przekór prognozom i wiodokowi za oknem kilka zdjęc, sprzed kilku dni.


Wyszłam za dom, drzwiami wprost z werandy..

Usiadłam sobie na krzesełku..
Popatrzyłam chwilę na wprost.

A potem dłuższą chwilę w prawo.


A po kilku godzinach leciałam biegiem po suszarkę z praniem, żeby mi jej nie zalało.



Pozdrawiam i mam nadzieję, że nie dajecie się ulewom.


Zu

piątek, 14 maja 2010

Jestem - żeby nie było!

Żeby nie było, że mnie nie ma ;)


Jak zwykle w biegu, no ale żeby blog choć trochę żył, dzielę się z Wami kolejną porcją tego co uszyłam.

Kapciochy zamówieniowy - dlamamowe ;)


Kompletos torebkos plusos portfelos :)

Bardzo mi się ten zestaw podoba :) nieskromnie powiem :) KOlory i jakoś tak w ogóle :) Muszę sobie taki uszyć :)





Co tam dalej.. aha :) Portfel - jaki już był - ale co tam :)
Tamten nie miał takiej "fajnej" metki ;) którą posiadłam dzięki instrukcji Ani z Zielonego Wzgórza :)



No i oczywiście kilka kopertówek :) Znane Wam doskonale wzory ;) Ale co mi tam:)


Mam bardzo dużo czekających zamówień, ale muszę sprotsotać - cobyście sobie nie myślały ;) ja to robię hobbystyczne;) To na razie nie jest mój sposób na zarobek - chociaż coraz intensywniej myślę, o "wzięciu się za to na poważnie " ;)


I tak trochę chciałam przy okazji ponarzekać, powzruszać się i pocieszyć ;)
A okazji wiele do wszystkiego.
Cały tydzień mieliśmy "galop", który jeszcze się nie skończył - i pewnie nie skończy przez kolejne tygodnie. Związany z remontem, mnóstwem zamówień, komunią Michała i wszystkim innym, co trzeba robić, żeby żyć.
Dzieciaki nam trochę "rzygały" (przepraszam za słowo - ale one właśnie to robiły), mój tato ma gorączkę utrzymująca się od tygodnia, co martwi nas wszystkich bo to dziwna sprawa jakaś, my na szczęscie zdrowi jak ryby.

Z fajniejszych spraw - zauważam cień cienia końca remontu góry :) Już szpachlują :) Jedyny problem to taki - ze w pokoju Michała i łazience nie ma jeszcze położónych wszystkich płyt - bo miał przyjśc "fachman" od rurek ( co, wod-kan;)) ale obiecuje od 3 tygodni i niestety nie przyszedł. Ja wiem, że mają mnóśtwo pracy - i naszą robotę wcisnęli na siłę.. ale mogliby już przyjść. To czekanie i wstrzymywanie pracy jest irytujące. Wczoraj przysłali jakiegoś chłopaka, który przyjechał, popatrzył, powiedział, że jedzie po części i już nie wrócił :) A szef zadzwonił i powiedział, żę tamten chłopak poprosił, żeby go tu nie wysyłać (?) - nie wiem co go tak przestraszyło? Fakt, że trochę kombinacji jest - bo związane to wszystko jest z przeróbką instalacji - na gazową - no ale.. CZEKAM w każdym razie.
Druga rzecz, która wstrzymywała pracę był brak drzwi i ościeżnic - zamówione, miały być po dwóch tygodniach - oczywiście były po trzech ALE: bez ościeżnic :) A to własnie one były najbardziej potrzebne, żeby móc zakończyć pracę z płytami. Dali więc Bartkowi dłuższe, żeby obciąć ( bo dłuższe mieli) - i było napisane że P - czyli prawa, a okazała się lewa no i takie tam..
Stolarz nie zawiódł - Ha, też się zdziwiłam :) i zrobił piękne parapety :)
Kupiliśmy tez inną szafkę pod umywalkę ( tak tak, stolik zostanie zaanektowany na stolik komputerowy:)) i nawet umywalkę kupiliśmy :) A i nawet baterie:) Co łatwe nie bylo..Wie o tym każdy, kto chce kupić coś, co nie jest popularne i tandetno brzydko modne ;)

Widzę światełko w tunelu, coraz bardziej klaruje mi się obraz podłóg, ścian, drzwi ( mówię o kolorach i sposobie malowania :)) i choć ogrom pracy jaki jeszcze trzeba włożyc ( wyburzanie ścian i podnoszenie okien na dole nas czeka) to już się nie mogę doczekac:)

A :) Byłam wczoraj na koncercie Turnaua :)) Jakiś czas temu mówiłam, że chciałabym pojśc na koncert Zakopowera i Turnaua - no i proszę :) dwa tygodnie temu ZAkopower, a teraz Turnau :))

No i muszę Wam powiedzieć, że wiedziałam, że Turnau jest genialnie cudowny, ale nie wiedziałam,że aż tak :)
Ja chyba jestem jakoś nadwrażliwa jeśli chodzi o muzykę - czy Wy też tak macie? Po prostu jakieś wewnętrzne szaleńśtwo! Wczoraj gdyby nie to, że to był raczej taki elegancki koncert i w sumie tylko dla "vipów" i było kilku nauczycieli Michała ;) to chyba bym skakała, stała, śpiewała i płakała ;))

Wiem, że Wam się nie chce odpalić tego linka - ale odpalcie :) naprawdę warto:) Turnau mnie tym po prostu zauroczył maksymalnie:) Turnau spiewający Grechutę
I nie wiem czy znacie "W muszelkach Twoich dłoni"..ech.. to jedna z najpiękniejszych kołysanek na świecie!

No a za dwa tygodnie Kasia Groniec i Stare Dobre Małżeństwo :))) Taki sezon koncertowy :)

No to lecę, dziś dużo pracy mnie czeka, bo przyjeżdza do nas "ciociobabcia" z odsieczą ;) tzn żeby zająć sie Krysią trochę, żebyśmy my mogli razem "działać" przy domu i w ogródku i w ogóle ;)


Uściski Kochane!

ZU

środa, 5 maja 2010

Buciki , stoliki, remonciki

Póki hula internet pragnę się z Wami podzielić kilkoma zdjęciami :)
Wielkimi krokami zbliża się "wykańczanie wykończenia" na górze - czyli coraz intensywniej myślimy nad kolorami. I tak jak ściany można przemalować jeszcze potem sto razy, tak podłogi powinny być od razu "docelowe", bo drewniane..Tak samo drzwi.
Kusi mnie i pewnie tak zrobimy, żeby podłogi walnąc na biało, a drzwi na szaroburoniebiesko - ale czymś "kryjącym". Trochę mi się już przejadły widoczne słoje i jestem zakochana w podłogach i stolarce malowanej olejną farbą :) tak jak w starych kamienicach :) Ale nie wiem, czy w XXI wieku tak się maluje :)) Dlatego szukam złotego środka, żeby było i ładnie i w miarę nieśmierdząco. Na szczęście udało nam się w miarę bezboleśnie dobrać płytki na ganek ( którego jeszcze nie ma ;)) i do łazienki - ale tylko na kawałek sciany za wanną , bo podłoga będzie drewniana.
A skoro o łazience mowa - mama nam przywiozła ze "stolycy" z Koła - stoliczek :) Chcę, żeby był pod umywalkę - ale jest tak genialny (według mnie ;)) że mogłabym mieć jeszcze ze dwa takie - na ogródek i pod komputer :)
Oczywiście stoliczek był pokryty 5 warstwami olejnej farby - a po oczyszczeniu wstępnym wygląda tak : ( nie mogłam sobie odmówić przyjemności zaaranżowania go przed domem :))

Na stoliczku obfotografowałam buciki, dla pewnej maleńkiej baletnicy ;)


Uszyłam z rozpędu jeszcze drugie "baletki" :)

I jeszcze uszyłam dwie kopertówki, którym nie zdążyłam zrobić zdjęć, a już wystartowały do Oswięcimia :) (pozdrowienia dla Justyny :)). Mam mnóstwo zamówionych rzeczy do uszycia, i wszystkich którzy czekają proszę o chwilę cierpliwości - mam nadzieję, że niebawem wszystko pokończę ( jak Bóg da, a partia pozwoli ;))

Aha, od kilku dni nie działał mi internet, dlatego tak cięzko się ze mną było skontatkować ! Ale mam nadzieję, że już będzie w porządku.

Aha, zaczęliśmy sezon rowerowy :) Krystynie chyba się podoba, nie lubi jedynie przystanków ;) musi być "pynd"! Niestety nawet najmniejszy kask jest na nią za duży, co widać na załączonym obrazku:

A z ciekawostek - w niedzielę byliśmy pierwszy raz bez Krystyny - na koncercie Zakopower :))
Było super :)

No to pozdrawiam i ściskam i przepraszam za taki chaotyczny post, ale tyle bym chciała napisać, że w końcu piszę jak potłuczona ;)

Zu

czwartek, 22 kwietnia 2010

Kopertówki trzy :)

Żeby nie wypaść z rytmu, pokazuję kolejne kopertówki :)
Wiem, że nuuuuda, ALE:)

Szycie sprawia mi taką dziką radość, że jak kończę koło 1 - 2 w nocy czasami ;) to jestem tak podekscytowana, że nie mogę zasnąć. Czy to już choroba?
Rzucam się Bartkowi na szyję ( Boże, wszędzie to "szyję") i gadam jak nakręcona, że kocham szyć, że kocham jego, że jestem szczęsliwa, że uszyję teraz to to, a potem to :) A Bartek tylko z pobłażaniem w głosie mówi "cieszę się Kochanie" ;) I tak jest za każdym razem hehe, mam wrażenie, że nawet jak bym mu powiedziała " kupa, drzewo, cycek, torba, bubu, tyłek" to i tak by powiedział "cieszę się kochanie" ;))

Przymierzam się do szycia małych letnich bucików ( jedne zamówione, więć już niebawem) i bardzo się z tego cieszę, bo mam tyyyle pomysłów :) I dużo tkanin, których chciałabym już użyć :)

Dobra, pokazuję, co mam i spadam, bo mąż mi łeb odkręci jak żarówkę jak wróci i zobaczy stan mój, dziecka i domu ;) ( piżama, piżama, bałagan, brak obiadu:))



Ta na łańcuszku wyjątkowo mi się podoba, no po prostu jestem z niej dumna :)


Kopertówka miała mieć łańcuszek z możliwością jego odpinania, ale stwierdziłam, że lepiej jak po prostu będzie się chował do środka bo: po 1. nie będą szpecić kopertówki żadne uchwyty po bokach po odpięciu łańcuszka po 2. nie zgubi się :)

Zatem można ją nosić na ramieniu, ale też jak gdyby nigdy nic w ręku :)
W środku miała być marynarska - mam nadzieję,że chociaż trochę jest :) a jeśli nie, to jeszcze mam fajny guzik z kotwicą ;)


No i jeszcze dwie, totalnie nudne kopertówki :) Ale uszyłam, to pokazuję!


A tkaniny czekają...Ach!




Dziękuję za wszystkie miłe słowa, które zostawiacie i pozdrawiam serdecznie,

ZU

poniedziałek, 19 kwietnia 2010

Kilka nowych wzorów i kolorów :)

Przez ostatni tydzień uszyłam niewiele, bo jak wspominałam mój mąż był w Alpach, gdzie starał się uciec lawinom, nie odpaść ze skały i nie połamać nóg przy zjazdach ;)
Udało mu się, wrócił cały zdrowy i opalony. Ja za to po tygodniu bez niego, z dwójką jęczących dzieci, panami z gazowni i ekipą remontowo - budowlaną, mam ręce do ziemi, opalona nie jestem - a wręcz raczej całkiem na odwrót ( kolor skóry typu mąka "szesćsetka") także w ogóle cud, że cokolwiek uszyłam :)
Na początek torba, chodziła mi po głowie już jakiś czas, a w końcu doczekała się realizacji :)

Taka sobie o, żółto góralska :)





Jak widać poszalałam z napownicą :) To urządzenie to jak dla mnie hit :)

Kolejna kopertówka - skórzana, uszyta oczywiście z wykorzystaniem napownicy :)

I kolejna - różowo kwiatkowa :) Nareszcie trochę wiosny w szyciu!


I kilka dni temu uszyłam dwa portfele i kapciochy :) zamówieniowe:)


























I teraz z innej beczki - technicznej bo..
Nie wiem czy jestem jakaś mało rozgarnięta, czy coś się dzieje z bloggerem:/?
Chciałam zamieścić kilka zdjęć więcej ale nie mogłam bo - obracało mi je! Po załadowaniu do blogera stały w poprzek! Ale tylko niektóre. A wszystkie przecież były w dobrą stronę! Czy ktoś mi może wytłumaczyć czemu i co mam zrobić?
Druga techniczna sprawa - zepsuł mi się outlook :( Po próbie naprawy nadal nie działa.. jakiś błąd w pliku .pst i nie działa, nie otwiera się! Tyle maili, adresów spraw! Nie wiem co mam z tym zrobić :( Macie jakiś sposób na taką zepsutą skrzynkę?


I teraz z beczki domowej bo..
Mamy przed domem dół pod fundament :)) Dziś albo jutro przyjedzie grucha ( jakaś mała - podobno dojedzie!) i będziemy mieć fundament pod ganek :))
Na górze też trochę ruszyło, kupiliśmy wannę ( moja wymarzona :)))) mamy już upatrzone drzwi i teraz głowię się nad tym, jak pomalować podłogi i schody - wiadomo, drewniane.
Pomysł jest generalnie taki, żeby na biało - ale, wolałabym żeby były takie szaro białe, ale nie wiem jak taki kolor uzyskać.. A niestety tutaj żaden "fachman" nie wiem, bo tutaj nie ma "mody"na takie kolory :(
Z kolei schody chciałabym tak, że stopnie na kolor "drewniany" a reszta na biało - ale tu znowu problem, bo wszystkie farby, woski i inne, których używaliśmy do tej pory, są z takim rudawo, żółtym odcieniem - a ja bym chciała żeby były takie szarobure - jak stare drewno.. I nie mam pojęcia jak taki uzyskać! Może wiecie ?

Oprócz tego cały czas głowimy się, jak załatwić sprawę z gazem - bo po dwóch zimach z piecem na drzewo, do którego trzeba dokładać co 3 godziny - i na dodatek trzeba do niego wyjść na zewnątrz, co zimą w zawieruchę i mróz w nocy jest niezbyt wygodne, postanwoliśmy przyłączyć gaz - a że koło nas idzie gazociąg - prawie nie ma problemu ( oprócz oczywiście kasy, rycia podwórka, wpuszczania rur do kuchni itd..)

Nie moge spać jestem tak podekscytowana tym wszystkim :) a jednocześnie podenerwowana, bo nie wiem jak rozwiązać parę spraw wykończeniowo - kolorostycznych..


O, Krysieńka się obudziła, także lecę, pozdrawiam Was gorąco i oby ku dobru!

Zu

Ps. Zapomniałabym! W odpowiedzi na pytania w komentarzach do przedostatniego posta pragnępoinformować, że :)
Materiał zielony w wnętrza wielkiej śliwkowej troby pochodzi ( a jakże) z lumpka! Całe 3 metry pięknie poskładane w kuponie :) Ma się ten fart ;) co nieee? :)

sobota, 10 kwietnia 2010

Smutek

Dzisiejszy dzień zapisze się na zawsze w historii Polski, Europy, Świata.

Dla mnie ta katastrofa ma kilka wymiarów.

Polityczny - zginął prezydent i dziesiątki najważniejszych "głów" w Państwie.
Ludzki - bo każdy z nich zostawił dzieci, rodziców, wnuki, bliskich..
I osobisty. Bo w tragedii zginął ksiądz Roman Indrzejczyk, kapelan Lecha Kaczyńskiego, a "mój księdz od religii". Uczył mnie przez całą podstawowkę, On udzielił mi Pierwszej Komunii Świętej, On rozmową pomagał mi i moim kolegom z klasy rozwiązywać pierwsze problemy egzystencjalne..
Był poczciwym, spokojnym, dobrym, mądrym człowiekiem.
Smutek i niedowierzanie.






czwartek, 8 kwietnia 2010

Nieszara wielka toreb :)

Witajcie!
Szybciutko zamieszczam zdjęcia kolejnej wielkiej torby - w kolorze (uff) nie szarym a śliwkowym :)
Całkiem mi się to połączenie z zielonym podoba :) choć ja raczej takich kolorów nie mam w swojej garderobie - i nie wiem nawet z jakimi by tą śliwkę połączyć.



Materiał wewnątrz jest moim skromnym zdaniem super :) i cały czas myślę, co by tu z niego uszyć tak, żeby to on byl prawą stroną :)



Toreb jak sama nazwa wskazuje jest wielka, naprawdę wielka :) Bartek stwierdził, że dobra na basen ;)


A z innej beczki - wczoraj był majster elektryk i sytuacja z prądami już prawie ogarnięta :) Jutro ma być polecona ekipa sporządzić kosztorys i umawiamy się na termin ( mam nadzieję, że niezbyt odległy ;))
Także coś ruszyło, cieszę się okropnie :)) A! I stolarz był i powiedział, że "da se rade" z montażem schodów :) także zapominamy o problemie!

Pojutrze mój szanowny małżonek wyjeżdza na przejście skialpinistyczne w Alpy, wobec czego znowu będę mieć mniej czasu na szycie, a co dopiero na ogarnięcie tych majstrów, remontów i ogólnego porządkowania wokół domu ALE mam tyle energii i chęci, że sama bym ten remont zrobiła ;) jakbym tylko miała chwilę!

Pozdrawiam serdecznie!

Zu