Wielkimi krokami zbliża się "wykańczanie wykończenia" na górze - czyli coraz intensywniej myślimy nad kolorami. I tak jak ściany można przemalować jeszcze potem sto razy, tak podłogi powinny być od razu "docelowe", bo drewniane..Tak samo drzwi.
Kusi mnie i pewnie tak zrobimy, żeby podłogi walnąc na biało, a drzwi na szaroburoniebiesko - ale czymś "kryjącym". Trochę mi się już przejadły widoczne słoje i jestem zakochana w podłogach i stolarce malowanej olejną farbą :) tak jak w starych kamienicach :) Ale nie wiem, czy w XXI wieku tak się maluje :)) Dlatego szukam złotego środka, żeby było i ładnie i w miarę nieśmierdząco. Na szczęście udało nam się w miarę bezboleśnie dobrać płytki na ganek ( którego jeszcze nie ma ;)) i do łazienki - ale tylko na kawałek sciany za wanną , bo podłoga będzie drewniana.
A skoro o łazience mowa - mama nam przywiozła ze "stolycy" z Koła - stoliczek :) Chcę, żeby był pod umywalkę - ale jest tak genialny (według mnie ;)) że mogłabym mieć jeszcze ze dwa takie - na ogródek i pod komputer :)
Oczywiście stoliczek był pokryty 5 warstwami olejnej farby - a po oczyszczeniu wstępnym wygląda tak : ( nie mogłam sobie odmówić przyjemności zaaranżowania go przed domem :))
Na stoliczku obfotografowałam buciki, dla pewnej maleńkiej baletnicy ;)
Uszyłam z rozpędu jeszcze drugie "baletki" :)
I jeszcze uszyłam dwie kopertówki, którym nie zdążyłam zrobić zdjęć, a już wystartowały do Oswięcimia :) (pozdrowienia dla Justyny :)). Mam mnóstwo zamówionych rzeczy do uszycia, i wszystkich którzy czekają proszę o chwilę cierpliwości - mam nadzieję, że niebawem wszystko pokończę ( jak Bóg da, a partia pozwoli ;))
Aha, od kilku dni nie działał mi internet, dlatego tak cięzko się ze mną było skontatkować ! Ale mam nadzieję, że już będzie w porządku.
Aha, zaczęliśmy sezon rowerowy :) Krystynie chyba się podoba, nie lubi jedynie przystanków ;) musi być "pynd"! Niestety nawet najmniejszy kask jest na nią za duży, co widać na załączonym obrazku:
A z ciekawostek - w niedzielę byliśmy pierwszy raz bez Krystyny - na koncercie Zakopower :))
Było super :)
No to pozdrawiam i ściskam i przepraszam za taki chaotyczny post, ale tyle bym chciała napisać, że w końcu piszę jak potłuczona ;)
Zu
Stolik miodzio, baletki ładnusie, ale Krysia w za dużym kasku - czaderska :D
OdpowiedzUsuńCo do drzwi- ja mieszkam w kamienicy i malujemy drzwi białą olejną - poprzedni właściciele oskrobali je do gołego drewno i polakierowali i nie podobają nam się takie żółte.
Gdzieś tam na blogu pokazywałam moje wrota :)
Pozdrawiam serdecznie:)
baletki są obezwładniająco urocze :) ja też bym chciała coś u Ciebie zamówić ...
OdpowiedzUsuńCórcia słodziak :)
OdpowiedzUsuńStoliczek taki też mogłabym mieć i znalazłabym dla niego nie jedno przeznaczenie. Baletki urocze. A podłogę białą kiedyś miałam w łazience i szczerze powiem ...nigdy więcej. Wszystko na niej widać było i ciągle ze szmatą latałam.
Pozdrawiam serdecznie.
No!!! Nareszcie jesteś, juz sie stęsknilam normalnie :) czekam z niecierpliwością a kolejne szyciowe jak i wykończeniowe reportarze :)
OdpowiedzUsuńBuziaki :)
Krysia jest urocza:)
OdpowiedzUsuńStoliczek super, też mam podobny w łazience pod umywalką, sprawdza się znakomicie i niebanalnie wygląda:)
Twoje wytworki śliczne:)
pozdrawiam
Cudownie musi być urządzać sobie tak jak się chce własne miejsce..:)decyzje..wybieranie kolorów,podłóg,mebli..mogłabym to robić codziennie:)chyba muszę zmienić zawód..ehh
OdpowiedzUsuńa już myślałam,że zobaczę wcześniej torebki;]
uściski
Just
Córeczka cudna!!! Oglądając Twojego bloga z chęcią już zmieniłabym wystrój mojego domu...
OdpowiedzUsuńKrystyna rządzi w kasku:)) Słodka jest:)
OdpowiedzUsuńMy za to mamy problem w drugą stronę, bo nasz 3 letni Igo ma łeb nie od parady i największe dziecięce kaski sa nań za ciasne. Musi sie wozić w "dorosłych", o ile da sie w ogóle przekonać do miski na głowie :)
Więc: (moja Pani Polonistka rumieni się gorąco :)
OdpowiedzUsuń- stoliczek potencjał posiada zdecydowanie.
- podłogi białe również rozważałam u siebie, ale przeraża mnie nieodwołalność jej wykonania i pękłam. Pozostałam przy drewnie. Pomalować będzie można kiedyś gdy mi się zachce odmiany :)
- córka w kasku wygląda jak rasowa cyklistka, nie dziwota, że zatrzymywać się nie chce
- baletki... ech. słowa nie rzeknę, bo bym się czołgać o tutka zaczęła, a jakoś mi tak nieswojo... Piękne są i tyle.
Z prawdziwą chęcią tu zaglądam, bo wszystko jest takie urocze.
OdpowiedzUsuńpozdrawiam :)
qq:)
OdpowiedzUsuńKaskowe zdjecie urzeklo mnie do lez:)
I butki malej baletnicy:)ech...poezja:)
urocze te buciki:)
OdpowiedzUsuńno i jak zwykle twoja mała mnie powala;D
a w tym kasku totalnie ;d ^^
jakie słodkie te baletki!pięknie musi u was być.Tak jestem zauroczona tym zdjęciem z ławeczką turkusową,że kupiłam sobie swoją własną-na balkon wprawdzie :) Mam pytanie -czym malowaliście ,że taki cudowny turkus wyszedł?
OdpowiedzUsuńZuziu a pewnie, że się tak maluje :) możesz tu zobaczyć http://ljo-s.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńNie wiem jak lubisz, ale przecieranki są bardziej praktyczne...a biała podłoga to super tło i rozjaśnienie wnętrza...Stolik z Koła czadowy:) a baletki to już odlotowe...
pozdrawiam aga
stolik jest świetny. Maleńka wygląda uroczo (:
OdpowiedzUsuńno i te baletki! w przyszłości za x lat moje dziecię na pewno będzie mieć takie! są cudne! ;D
cześć słońce zapraszam do mnie na zabawę w 10-te zdjęcie :) buziaki
OdpowiedzUsuńWszystko cudne, a baletki.......wprost genialne!
OdpowiedzUsuń